Jak to najczęściej bywa – w najważniejszych momentach coś musi nawalić. Tym razem szlag trafił mamuciego lapka
ale temat już ogarnięty więc przejdźmy do rzeczy. Oto relacja z zawodów Lord Of The Board, które odbyły się 28-29 sierpnia br.
W tym roku zawody Lord Of The Board zmieniły i formę i miejsce. W zasadzie można by powiedzieć, że założenia na zmianę formy były ale jak to zwykle na Jurze bywa pogoda pokrzyżowała plany. W zasadzie to przekreśliła najbardziej oczekiwane konkurencje, na które przygotowania pochłonęły nam sporo czasu…
Całość wydarzenia rozpoczęliśmy obozem treningowym pod dowództwem Boćka. Od 22 sierpnia, codziennie – jeśli tylko dopisywała pogoda – ekipa DRT jak i uczestnicy targali po stoku ale też szlifowali tor, na którym miała się odbyć główna konkurencja zawodów czyli BX (border-cross). Podczas tego tygodnia powoli zjeżdżała się mocna ekipa zajawkowiczów zarówno rodzimych jak i sąsiadów z Czech i Słowacji. Po przybyciu na miejsce w dniu zawodów widziałem, że trenowali solidnie… szczególnie noc poprzedzającą zawody
Trening musiał być wykańczający ale żadnemu z nich nie brakło sił do wzięcia udziału w zawodach.
Pierwszy dzień zawodów (sobota) udowodnił po raz kolejny, że szanowna pani pogoda ma nas w garści. Przez całą noc padał deszcz i nie oszczędzał też wody podczas dnia. Zalało tor, zalało stok, zalało świeżo uklepaną prawie 2-metrową skocznie dirt’ową… Jednogłośnie postanowiliśmy zmienić cały plan zawodów i dopasowując się do możliwości i warunków odbył się jedynie slalom. Nie byle jaki slalom bo w totalnym błocie
(Tu przypominam, że nazwa SPA u Mamuta nie wzięła się z księżyca).
Trzeba przyznać, że pokonanie tego slalomu nie należało do łatwych. Deszcz, błoto i wcale nie tak łatwo ustawiona trasa pokazały, że nie wystarczy utrzymać się na desce. Trzeba było naprawdę się namęczyć i wykazać skills’ami żeby utrzymać 4 koła na gruncie, który skutecznie to utrudniał. Dla pocieszenia tych często leżących dodam, że nie było takiego, który by się nie wyłożył. Co do jednego musimy być zgodni – zarówno „starszaki”
jak i juniorzy pokazali naprawdę dobry poziom jazdy i udowodnili, że mountainboard to nie szachy. Tu liczy się frajda z jazdy niezależnie od pogody, wspólny fun i czerpanie przyjemności z 4 kółek. Nieważne, że deszcz, że błoto, że brudno. Koła mają się toczyć. Ciuchy się wypierze, deski się umyje, nie ma to tamto.
OK. Wyniki… Zwycięzców wyłoniliśmy na podstawie punktów, zdobytych w 3 przejazdach. I tak w grupie „starszaków” kolejno miejsca zajęli:
I-sze miejsce:
MARCIN STASZCZYK aka Marcin Tata (DRT)
II-gie miejsce:
MARCIN DOMIN aka Szaman (DRT)
III-ie miejsce:
KRZYSIEK DYBCZAK (BiBoard Team)
…i w grupie juniorów gdzie startowali zawodnicy w wieku do 16 lat i płeć piękna
:
I-sze miejsce:
DAWID aka Dawid10250
II-ie miejsce:
ANCA (CZ)
III-ie miejsce:
CEZARY aka Cezary203
!!! ZWYCIĘZCOM SERDECZNIE GRATULUJEMY !!!
Poza jedyną (niestety) konkurencją, która się odbyła można było podziwiać mega efektowne skoki na naszej małej skoczni, na której nie brakowało chętnych. Muszę przyznać, że wszyscy dali czadu ale zdecydowanie królował tam Krzysiek, który pokazał trudne tricki przy bardzo długich skokach. Nie chcę tutaj absolutnie wróżyć ale gdyby odbyła się konkurencja FS zdecydowanie Krzysiek zająłby najwyższe podium…
Podczas całej imprezy przygrywał nam DJ Gustaff. Nie ma co, chłopak bujał wszystkimi
Sam nawet nie wiem kiedy bit ucichł bo chyba szybciej się zmęczyłem niż planowałem ale przynajmniej następnego dnia odbiłem sobie dobrą jazdą po już lekko podsuszonym stoku.
Ogólnie after-party kręciło się do wczesnych godzin porannych. Gratuluję sił najbardziej wytrwałym. Poza bitami z gramofix’ów w ciągłym użyciu była głośna djembe Perlosa, vocale niewyżytych rider’ów i inne dźwięki wydobywane z tego co było pod ręką. Wniosek – wszyscy tworzyliśmy jedną, wielką, lekko zgraną orkiestrę
Organizatorem zawodów ogółem mówiąc był Team DRT.
Sponsorzy Lord Of The Board:
- firma AWBUD z Zawiercia
- Jura Residentez – Szkoła i wypożyczalnia mountainboard
Chcieliśmy również bardzo mocno podziękować Sylwii i Łukaszowi z Radiowej Czwórki, którzy relacjonowali całe zawody oraz Markowi – właścicielowi Teatru Nowego z Krakowa za zapewnienie sprzętu nagłaśniającego jak i oświetlenia.
Oczywiście pamiętamy też o wszystkich, którzy przyłożyli rękę do tego żeby te zawody się odbyły. Wybaczcie ale nie będziemy wymieniać z imion i nazwisk
WIELKIE DZIĘKI!


0 Responses
Stay in touch with the conversation, subscribe to the RSS feed for comments on this post.
You must be logged in to post a comment.